Takie głupie uczucie w sercu. Debilne motylki w brzuchu, których za cholerę nie da się zabić. Rozbiegane myśli i kochające spojrzenie. Zdaję się, że odczuwam coś na kształt szczęścia. Wystarczyło, że o nim pomyślałam, o jego głosie, o jego hipnotycznym spojrzeniu, o jego magnetycznej osobowości. Na samą myśl, że zobaczę dzisiaj Harry'ego rozwalało mnie od środka, a jeszcze to, że znów się uśmiechnie dodawało mi energii na cały dzień. Otworzyłam pomarańczową teczkę i jakoś mimowolnie, całkiem bez zastanowienia przejechałam palcem po jego podpisie, który wczoraj złożył na umowie. i pomyśleć, że teraz będę miała takich tysiące, o ile nie zwolni mnie z pracy. Nie powinien, a to, że powiedział że nie będę u niego sprzątać wolałam puścić w niepamięć. Taką miałam pracę, czy tego chciał czy nie.
Wesoło, żwawo i pełna entuzjazmu stanęłam przed bramą, spojrzałam w telefon żeby sprawdzić ten pin, który ją otwiera. 52779 - wybiłam na domofonie, brama odblokowała się wydając charakterystyczny dźwięk a ja dreptając w stronę drzwi próbowałam opanować szeroki uśmiech na mojej twarzy. Po co Harry miał pomyśleć, że jestem jakąś idiotką, która szczerzy się do napisu na kawałku kartki? Postanowiłam zapukać.
Po pewnym czasie drzwi się otworzyły a ja na 3-4 umarłam. Uśmiech przerodził się w minę w stylu ogromnego "O".
Satynowy, jasny szlafrok, długie, blond włosy, długie nogi, pełne usta. Ideał, myślę. Te jasnoniebieskie oczy wlepiały się we mnie i obserwowały dokładnie każdą część mojej twarzy. Przeciętny człowiek zna ok 30 tyś słów, ja natomiast oddychając ciężko zapomniałam jak się mówi dzień dobry albo cześć. Pomarańczowa teczka wypadła mi z rąk a plik kartek rozsypał się pod stopami Taylor, zakończonymi idealnie pomalowanymi paznokciami na krwistą czerwień. Upadłam na kolana i zaczęłam zgarniać kartki. Swift prychnęła głośno, a ja szybko podniosłam się do pionu.
- no tak. Pierwszy dzień w pracy a ty zamiast sprzątać robisz bajzel. - mówiąc kpiąco, przewróciła oczami.
- dzień dobry, jestem Effie - wyciągnęłam rękę w stronę panny Swift. Jest o wiele ładniejsza niż w TV. Taka delikatna, subtelna i śliczna. Ale jej zachowanie mówiło samo za siebie. Nie odwzajemniła mojego gestu, tylko przepuściła mnie w drzwiach.
- tak, wiem. Jesteś sprzątaczką mojego Harry'ego. - powiedziała oschle, naciskając na słowo "mojego" - i lepiej bierz się za robotę. Poza tym, Harry jeszcze śpi także radzę Ci niczego nie stłuc, co chyba będzie trudne skoro nie radzisz sobie ze zwykłą teczką - zmierzyła mnie wzrokiem i udała się w głąb salonu, siadając na kanapie.Westchnęłam cicho. Gwiazdunia pieprzona, pomyślałam. - Fifi, mogłabyś mi zrobić kawę?
- właściwie, to mam na imię Effie .. - odparłam, wieszając kurtkę na wieszak.
- ta, wszystko jedno. zrobisz czy nie?
- właściwie to nie jestem tu od robienia kawy tylko...
- czy Ty mi odmawiasz? - wstała i ruszyła w moją stronę.
- nieee, tylko po prostu no.. - Taylor stanęła na przeciwko mnie a ja nerwowo zaczęłam nawijać końcówkę swoich włosów na palec. Jej wzrok był niczym laser, który wypalał teraz moją twarz.
- nie wyraziłam się jasno?
- ale ja ..
- posłuchaj mnie dziewucho! w moim świecie, jesteś nikim. Więc jeśli chcesz mieć tę pracę albo jakąkolwiek kiedykolwiek, to się podstosuj. Jestem narzeczoną Harry'ego więc traktuj mnie jak panią tego domu, jasne ?! - wrzasnęła
- tak proszę pani, znaczy Taylor. - pomrugałam nerwowo powiekami.
- Co się u dzieje ? - warknął nagle Harry, który stanął na schodach. Dzięki Bogu! może stanie w mojej obronie, albo przynajmniej sprawi, że ta żmija się zamknie.
- właśnie mówiłam, jak to dobrze, że Effie będzie u Ciebie pracować. Tak, Effie ? - Harry zmierzał w naszym kierunku zapinając pasek przy spodniach a Taylor zgromiła mnie wzrokiem co wyglądało na ostrzeżenie.
- tak, tak, właśnie tak. - uśmiechnęłam się z animuszem. Wolałam jej się nie sprzeciwiać, poza tym nie chciało mi się tłumaczyć tego wszystkiego Harry'emu.
- zaproponowała, że zrobi nam kawę, co Ty na to? - złapała rękę Styles'a i uśmiechnęła się do niego promiennie. Podniosłam wzrok ku górze i spojrzałam prosto w oczy chłopaka na co on odpowiadał tym samym. Serce biło mi niemiłosiernie szybko i miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy z klatki piersiowej.
- to dobrze. - odpowiedział Harry bez żadnych emocji w głosie.
- prawda, kochanie? - pisnęła entuzjastycznie i głośno. Harry w odpowiedzi pokiwał tylko lekko głową nie odwracając wzroku od moich oczu.
- to, too ja już pójdę, zrobić tę kawę. - machnęłam ręką, kciukiem wskazując przestrzeń za sobą, czyli kuchnię.
- dla mnie bez cukru- powiedziała Swift szarpiąc Harry'ego po schodach w górę.
Kiedy straciłam ich z oczu usłyszałam tylko jak Taylor krzyczy podjaranym głosem, że "jezu jak będzie fajnie". Westchnęłam i udałam się do kuchni.
I co ? I jak ja mam się teraz czuć, co ? Oczywiście, że nic mi nie obiecywał, ale sam jego dotyk, jego słowa rozpalały we mnie uczucia, których nigdy wcześniej nie zaznałam. Wiedziałam, że jest z Taylor ale nie wiedziałam, że jej się oświadczył. Bynajmniej wczoraj nie zachowywał się jak czyjś narzeczony. Poza tym, ma 19 lat i naprawdę nie sądzę, żeby mu się spieszyło do małżeństwa. I to jeszcze z nią. Co on w ogóle w niej widział ? Aaaaa no tak, ma nogi aż do szyi i 180 wzrostu, ale gdyby miała być tak wysoka jak poziom jej wredności to zapewne osiągnęłaby ze 4 metry.
Na blacie kuchennej wysepki stała butelka drogiego wina, a obok dwa kieliszki gdzie na jednym był odciśnięty ślad czerwonej szminki. Kiedy ekspres wydał z siebie dźwięk, że kawa jest już gotowa zapełniłam dwie małe filiżanki i postawiłam na tacy, na której w międzyczasie położyłam dwie łyżeczki i kilka kostek cukru. Podreptałam na górę i stając przed uchylonymi drzwiami, lekko nogą otworzyłam je szerzej.
Moje nogi zrobiły się jak z waty a taca, która spoczywała w moich dłoniach zatrzęsła się mocno dzięki czemu kilka kropelek czarnego płynu wylądowało na małych spodkach pod filiżankami. Nie wierzyłam w to co zobaczyłam, nie chciałam wierzyć. Chciałabym zapaść się pod ziemię dobrych kilka metrów, albo kilkadziesiąt. Taylor leżała na łóżku całkiem naga a Harry okryty kołdrą od pasa w dół "zwisał" na nią.
- przyniosłam tę kawww - nie dokończyłam bo szok, w którym teraz byłam sięgnął zenitu. Nawet gdybym chciała to i tak pisk Taylor osiągnął moc kilku milionów decybeli rozlegając się po całym domu.
- mogłabyś nauczyć się pukać do cholery! - wrzasnął Harry "schodząc" z blondynki okrywając ich szczelnie kołdrą pod samą brodę.
- przepraszam, ja niee wiee.. -
- wynoś się ! - krzyknął jeszcze głośniej. Spuściłam wzrok, chwytając za klamkę by zamknąć za sobą drzwi.
- rodzice Cię nie nauczyli kultury głupia dziewucho?! - krzyknęła blondynka z dość słyszalnym w głosie jadem. Poczułam ukłucie w sercu tak mocne, że zabrakło mi powietrza a przed oczami pojawiły się ciemne plamki. Oddychając niespokojnie, zatrzasnęłam drzwi i szybkim krokiem ruszyłam schodami w dół. Emocje wzięły górę nad rozsądkiem dlatego słone łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
Dlaczego nie zapukałam ? Przecież mogłam, a nawet kurwa powinnam! Jestem głupia, jestem naiwna, jestem nikim i to nie tylko w jej świecie. W swoim popapranym zresztą, też. Już sama nie wiem co bolało mnie bardziej. To, że zobaczyłam ich razem czy to, że poruszyła temat moich rodziców. Ale w sumie nie wiedziała, a narzeczony jej zapewne nic nie powiedział. Nie, nie, nie, nie będę jej usprawiedliwiać, jego też nie. Właściwie to dlaczego nie powiedział mi, że się jej oświadczył, dlaczego nie widział jaką była jędzą? No tak, wygląd mówił sam za siebie, a ja nawet w najśmielszych marzeniach nie mogłabym się z nią porównać.
Gwałtownie niemalże rzuciłam tacą na blat wysepki i siadając obok niej na podłodze, schowałam głowę w kolanach i rozryczałam się na dobre. Chciałam umrzeć na tej podłodze, przynajmniej uniknęłabym spotkania z Harry'm i Taylor. Odzyskałam zdrowy rozsądek gdy po kilku minutach szlochania usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się ociężale i ruszyłam w stronę drzwi. Po drodze przystanęłam przy dużym lustrze w przedpokoju by otrzeć mokre od łez policzki.Westchnęłam głośno i szarpiąc za klamkę, otworzyłam.
Przede mną stał wyższy ode mnie, szeroko uśmiechnięty blondyn.
- cześć, jestem Niall a Ty zapewne ... - zawiesił głos kiedy spojrzał na moją twarz. Zmarszczył brwi i zrobił pewny krok w moją stronę - płakałaś.
- nie, znaczy tak, to znaczy nie.. - wypuściłam głośno powietrze z płuc - jestem Effie. sprzątam tu.- zatrzasnęłam drzwi kiedy Niall wparował już do korytarza.
- Co się stało? Chcesz pogadać ? - uśmiech zastąpiła teraz poważna mina. Przybliżył się do mnie niebezpiecznie blisko. Dopiero teraz zauważyłam błękit jego oczu. Nie mogły się równać z tymi Styles'owymi ale były tak samo piękne.
- nic, naprawdę nic. - wymusiłam z siebie uśmiech i otarłam policzki dla pewności, że na pewno są suche.
- widzę po oczach. - spuściłam wzrok kiedy hipnotyzował mnie spojrzeniem. jestem pewna, że się zarumieniłam. - no chodź, opowiesz mi wszystko - objął mnie w pasie i pociągnął w stronę salonu. Lekko wyswobodziłam się z jego objęć i stanęłam na przeciwko Niall'a, który rozglądał się po pomieszczeniu.
- napijesz się czegoś?
- nie, dzięki. Gdzie jest Harry? - zapytał a mi w gardle pojawiła wielka gula i znów byłam gotowa wybuchnąć płaczem.
- Harry jest w swojej sypialni z .. - znów. Znów, ktoś mi przerwał. Nie dane było mi dokończyć bo Taylor schodząca ze schodów pisnęła w stronę blondyna
- Heeeeeej Niaaaaall ! - puściła rękę Harry'ego, przyspieszając kroku.
- o boże. - wyrwało się z jego ust. Spojrzałam na niego a jego mina nie była wesoła. Wręcz wyrażała zło, zaskoczenie i obrzydzenie jednocześnie. - heeeej Taylor. - powiedział z wymuszonym entuzjazmem klepiąc Swift lekko po plecach kiedy ta rzuciła mu się w ramiona. Harry zmierzył mnie wzrokiem od dołu go góry i zatrzymał się na moich oczach. Spuściłam wzrok, ale czułam że nadal patrzy.
- Effie, zajmij się Panem. Ja odwiozę Tay na lotnisko - TAY?! - dobrze? - zwrócił się do mnie nawet w miarę opanowanym głosem.
- dobrze. - odpowiedziałam cicho.
- dobra Niall, wrócę za godzinę. Poczekasz prawda ? - Niall pokiwał głową na znak, że się zgadza. Harry uścisnął blondyna i nakrył Swift jej marynarką. Ruszyli w stronę drzwi - aha .. i Effie - powiedział do mnie odwracając głowę w moją stronę. Podniosłam głowę, tak że nasze spojrzenia się spotkały. Miliony myśli przebiegły przez moją głowę. Nie mogłam zrozumieć czemu był dla mnie taki oschły i mnie olewał, tak jakby mnie w ogóle nie było. - ma być porządek jak wrócę, jasne ?
- tak - pokiwałam głową.
- cześć Wam. - otworzył drzwi przed Taylor, a ta spojrzała w naszym kierunku. Lekko oblizała wargę i zmrużyła oczy w moim kierunku.
- cześć Niall, a Ty smrakulo przekaż rodzicom by nauczyli Cię pukać do cudzych sypialni. - rzuciła kpiąco w moją stronę. Miałam ochotę wydłubać jej te idealne oczy. Spuściłam wzrok po raz kolejny dzisiejszego dnia, zaciskając pięści. Kiedy usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi z moich oczu kapnęły łzy uderzając głośno o jasną podłogę.
Było mi niesamowicie głupio pokazywać jaka jestem słaba przy chłopaku, którego znałam zaledwie kilka minut. To w jaki sposób mnie przytulał wyleczyłoby mnie z największego bólu. W jego dotyku było coś kojącego, coś uspakajającego, coś co pozwalało mi chwilowo zapomnieć o problemach. Mogłam go nazwać plastrem na moje rany, a nawet bolesne blizny. Wiem, jestem nienormalna. Ale to nie tak, że opowiedziałam mu całe swoje życie... Po prostu, mówił do mnie w taki sposób, jak jeden z najdroższych i najlepszych psychologów.
Ocierałam łzy kawałkiem zmiętej chusteczki, którą gniotłam w dłoni od kilku minut. Niall siedział obok i głaskał moje plecy.
- ale muszę mieć zjawiskowo piękną twarz, co? - zaśmiałam się, wycierając bolący od wycierania szorstkim papierem, zapewne czerwony nos. Niall zaśmiał się.
- skoro nie szypie mnie w oczy jak na Ciebie patrzę to nie jest źle, mała - potargał moje włosy - cieszę się, że Cię poznałem. Przynajmniej nie musiałem się męczyć z tą, ugh, Talyor...
- właśnie, co z Taylor? Dlaczego Harry z nią jest?
- nie wiem, nie umiem tego wyjaśnić. I wiesz co, chyba naprawdę nie chcę wiedzieć i Ty też nie, uwierz mi. On jest głupi. - zaśmiał się.
- czy Ty zawsze jesteś taki wesoły ? - ja też mimowolnie uśmiechnęłam się w jego stronę.
- tak! - powiedział przekonanym głosem. Potargałam jego włosy. Wstałam i zgarnęłam ze stolika wszystkie zużyte chusteczki.
- napijesz się czegoś Niall? A może jesteś głodny ? nawet nie zapytałam, tylko zasypywałam Cię tymi słabymi historyjkami z mojego życia.. Przepraszam.
- wszystko spoko, polecam się na przyszłość Effie. Nie, jak będę głodny albo spragniony to dowiesz się o tym pierwsza, obiecuję. - wyciągnął rękę w moją stronę i szybkim ruchem klepnął moje udo. Pokiwałam głową z szerokim uśmiechem i z zamiarem posprzątania ruszyłam w stronę kuchni. Za swoimi plecami usłyszałam tylko odgłosy telewizora, chyba blondyn włączył sobie jakiś mecz.
Kurcze! On jest cudowny! Jest taki, taki kochany, taki miły. JAK ANIOŁ! Przy nim naprawdę moje kłopoty zmniejszały się do minimum i to na pewno nie dlatego, że był Irlandyczkiem. Miał w sobie coś takiego, co gromadziło wokół niego ludzi. Dał się lubić i jak na razie nie poznałam żadnej jego wady. Wydawać by się mogło, że jego dotyk zawierał taką maść albo lek na jakiekolwiek urazy.
- wiesz, Effie .. ja chyba będę .. Effie?
- zaraz, chwila.. ałaa. jezu - nurkowałam akurat w szafce poszukując jakichś detergentów do czyszczenia drewnianych szafek, kiedy usłyszałam zbliżającego się Niall'a.
- wszystko w porządku?
- tak, tak. jasne. tylko muszę się stąd - powiedziałam będąc jeszcze we wnętrzu szafki. Szybko stanęłam na nogi i oparłam ręce na biodrach - wydostać - zaśmiałam się i zdmuchnęłam kosmyk włosów, który zwisał na moim nosie.
- wariatka - Niall wybuchł śmiechem. Jego śmiech jest cholernie zaraźliwy więc teraz i ja zaczęłam się śmiać. Chyba właśnie z tego, że się śmieję. - będę już leciał.
- co? czemu? miałeś czekać na Harry'ego.
- no tak, ale przypomniało mi się, że nie mogę czekać tak długo a muszę jeszcze pozałatwiać kilka spraw.
- oo, jaka szkoda. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy? - wędrowaliśmy w stronę drzwi.
- koniecznie! Musisz mi opowiedzieć czy znalazłaś w końcu te drzwi do Narni w tej szafce.
- idź sobie - sprzedałam mu kuksańca w ramię.
- a Ty nie próbuj mnie zatrzymywać. Trzymaj się skrzacie - chwycił moje policzki między kciuki i palce wskazujące i lekko potrząsnął moją głową. Następnie szybkim ruchem przyciągnął mnie do siebie i dał całusa w czoło wydając z siebie charakterystyczne 'muaaaah'. Pomachałam mu i zamknęłam drzwi.
Chyba trzeba dokończyć sprzątanie, myślę. Przygotowałam sobie mopa, jakieś płyny do pielęgnacji drewnianych paneli. Włożyłam słuchawki w uszy, a telefon do których były podłączone schowałam do kieszeni i mokrym mopem zaczęłam przecierać ciemne, matowe kawałki drewna. Leciało coś szybkiego, coś co automatycznie porwało mnie do tańca. Zerknęłam na zegarek i miałam jakieś pół godziny do powrotu Styles'a więc spokojnie mogłam się powyginać zanim zobaczyłby mnie w niekorzystnej dla mnie sytuacji. Złapałam za mopa i zaczęłam zmywać podłogę przybierając różne pozycje. Podśpiewywałam wesoło pod nosem wyobrażając sobie, że mop to mikrofon. Musiałam wyglądać niesamowicie komicznie. Kompletnie zatraciłam się w wykonywanej czynności. Muzyka zawsze mi pomagała, nawet w sprzątaniu, choć nigdy nie miałam zapędów by śpiewać do mopa tym razem, mimo wcześniejszych wydarzeń, miałam dobry humor. Czułam, że to po rozmowie z Horanem.
Oglądaliście kiedyś film 'Zielona Mila' ? Była tam scena kiedy Coffe wyciągał z osób ich choroby i wypuszczał je w postaci miliona malutkich robaczków. Miałam wrażenie, że właśnie tak zrobił Niall. Wyciągnął ze mnie te złe uczucia i emocje i zastąpił je tymi dobrymi. Nie wiem co i jak, ale i tak mu dziękuję.
Kołyszę się na boki i przeskakuję z nogi na nogę, śpiewając sobie Now or Never . Nagle czuję czyjeś duże dłonie nisko na swoich biodrach. Wystraszyłam się i zaczęłam piszczeć. Przez dosłownie sekundę przebiegło przez moją głowę co najmniej dwieście milionów myśli, że ktoś się tu włamał, że mnie zabije a w najgorszym przypadku okradnie Harry'ego a wtedy, jeśli włamywacz mnie nie zabije, zrobi to Styles. Zrobiłam obrót wokół własnej osi, ale ręce tajemniczego osobnika nie przestały dotykać moich bioder, a raczej przekręciły się wraz z moim obrotem. Wypuściłam mopa z rąk, który głośno runął na podłogę. Zacisnęłam dłonie w pięści, którymi odepchnęłam osobę stojącą naprzeciwko mnie
- ej ej, to tylko ja.
- Harry.. - odetchnęłam z ulgą, kiedy zobaczyłam Styles'a który złapał za moje nadal ściśnięte w pięści dłonie. - przestraszyłeś mnie..
- jestem aż tak straszny ? - uśmiechnął się do mnie promiennie.
- nie, skądże .. - odwzajemniłam uśmiech. Cieszyłam się, że go widzę. Cieszyłam się, że znów widzę jego uśmiech i oczy. Ale szybko przypomniało mi się jak potraktował mnie kilka godzin temu i uśmiech zastąpił teraz, daję słowo, najbardziej wredny wyraz twarzy jaki tylko umiałam zrobić. Niemal wyrwałam swoje dłonie z jego rąk i podniosłam mopa - dokończę sprzątanie. - powiedziałam i zaczęłam namiętnie wycierać podłogę. Widocznie zauważył, że robiłam to w jednym miejscu bo złapał gwałtownie za trzonek i wyrwał mi go z rąk.
- nie będziesz tu sprzątać! - warknął i rzucił mopem o podłogę.
- będę. Miał być porządek, więc zamierzam się wywiązać. - schyliłam się i podniosłam przedmiot.
- ale tu jest już porządek, głupolu. - położył dłonie na moich - lepiej poszłabyś ze mną na kawę bo mam straszną ochotę na kawę. Na kawę w Twoim towarzystwie. - przechylił głowę w lewo i przysunął się do mojej twarzy - co Ty na to?
- po pierwsze, kawa dla Ciebie nadal stoi na tacy - wskazałam palcem na wysepkę, na której stała jego poranna kawa. Powędrował wzrokiem za moim palcem. - po drugie, nie mam ochoty na kawę. A po trzecie - przekręciłam głową w prawo tak, że teraz nasze oczy były na jednej linii. Przysunęłam się bliżej do jego twarzy i zmierzyłam ją wzrokiem od samego czoła po koniuszek brody - na kawę w Twoim towarzystwie. - uśmiechnęłam się kpiąco i wyrwałam mu mopa z rąk. Miał zawiedzioną minę a jego oczy posmutniały. Potem się już do siebie nie odzywaliśmy.
Harry jest idiotą. Najpierw każe mi się wynosić i jest dla mnie oschły a teraz zaprasza mnie na kawę i głupkowato się uśmiecha jak gdyby nigdy nic. Nie jestem mściwa ale nie pozwolę sobą pomiatać nawet jeśli miałby to robić cudowny Harry Styles. Myśli, że skoro ludzie przynoszą mu wszystko pod nos bo on sobie tak życzy to ja też będę tak robić? Niech o tym zapomni. Nigdy nikomu nic nie ułatwiałam, bo ja sama też nie miałam łatwo.
Kilkanaście minut później kiedy skończyłam ostanie porządki, zgarnęłam z szafki pomarańczową teczkę i rzuciłam na stolik w salonie przy którym siedział Styles.
- podpiszesz ?
- a mam inne wyjście ?
- nie podpisywać. Wtedy stracę pracę a Ty zarośniesz brudem. - machnęłam obojętnie ramionami.
- Nie zależy Ci na pracy ? - zerknął na mnie spod byka, unosząc jedną brew.
- Nie zależy Ci na sprzątaczce ? - Harry na moje słowa podniósł się gwałtownie i stanął naprzeciwko mnie. Serce zaczęło mi bić nieco szybciej. Co ja gadam ? Waliło jak opętane kiedy delikatny oddech bruneta otulał moją twarz. Jego grzywka nieidealnie ułożona do góry opadła lekko na czoło i minimalnie dotykała mojego. Harry przysunął swoją twarz bliżej i swoim nosem dotknął czubka mojego. Jego ręce powędrowały na moją talię, na której splótł swoje palce.
- Zależy mi na Tobie, Effie.
Jestem w niebie?
~*~
hej robaczki ! w ogóle nie miałam pomysłu na ten rozdział. Miałam dodać go już w piątek ale czytałam go milion razy i non stop coś mi w nim nie pasowało. Liczę na szczere komentarze, jeśli coś nie byłoby nie tak piszcie śmiało.
aha, no i mała prośba. Spamujcie tym ff, chciałabym żeby trafiło do jak największego grona czytelników i obserwujących. i tak sobie myślę, że jak będzie 20 komentarzy to pojawi się next.
Przepraszam, że muszę używać takich argumentów ale innego wyjścia nie mam.
czytasz + komentujesz = czynisz mnie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
naprawdę jest tak ciężko napisać chociaż kropkę? dla Ciebie to 10 sekund roboty a dla mnie motywacja i szczęście ...
Proszę Was.
Kocham Was all xx
K. x
No wreszcie się doczekałam <3
OdpowiedzUsuńOmg omg omg , co za rozdzial . :* osobiscie nie mam nic do Taylor ale w tym rozdiae razem z Harrym pokazali swoje zle oblicze xd(hahahha nie wiedzialam jak to napiac xd ) ale za to slodzi Nialler awwww kocham ten rozdzial ,, pisz dalej xx <3
OdpowiedzUsuńgenialny rozdział! Taki pełen emocji i gwałtownych zwrotów akcji.;) Co do Hazzy to się chłopak nie popisał, zachował się jak kretyn ;P Za to Niall.. Istny aniołek <3 czekam na nn i życzę weny Kochanie<3
OdpowiedzUsuńgenialny rozdział! Taki pełen emocji i gwałtownych zwrotów akcji.;) Co do Hazzy to się chłopak nie popisał, zachował się jak kretyn ;P Za to Niall.. Istny aniołek <3 czekam na nn i życzę weny Kochanie<3
OdpowiedzUsuńNie wygłupiaj się! Rozdział jest naprawdę super! tylko ta Taylor.... nie lubię jej :/ ale ogólnie bardzo mi się podoba ;) Nialler taaaaki słodki :D pisz dalej :) czekam na next :D
OdpowiedzUsuńświetny ! emocjonalny i.......taki prawdziwy ; czytałam go sprzyjemnością :) Do następnego !!!
OdpowiedzUsuńTo jest świetne ! <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :D
Boże rozdział jak zawsze ahgdhasfjhagfajhgfasjhafdjhgfasjhdafjhag *.*. A teraz rozkminy nad nim .. Stwierdzam, że Harry zachowuje się gorzej niż ja podczas okresu. Nie wiem o co chodzi temu chłopakowi. Kurde wiem, że Effie się w nim zauroczyła, ale nie może, po prostu nie może mu tego tak łatwo odpuścić. Przez niego płakała, a raczej przez jego NARZECZONĄ, no właśnie. O tym podczas ich rozmowy też jej nie powiedział. Mam nadzieję, że Harry będzie musiał nieźle się natrudzić, żeby odzyskać Effie. Może Niall wkroczy do akcji, może zaprzyjaźni się z nią. Czekam niecierpliwie, na to jak to rozegrasz. Myślę, że następny rozdział przyjdzie napisać Ci z łatwością i że już w tej Twojej ślicznej główce rodzą się pomysły. Bardzo dziękuję, że piszesz ♥ Chciałabym, żeby pojawiały się szybciej, ale wiem, że robisz co możesz żeby je dodawać dość często. Wiadomo, że komentarze motywują i nie rozumiem ludzi którzy czytają, są na bieżąco i nie zostawią po sobie żadnego śladu :C Btw. Będę spamować na tt Twoim blogiem i zachęcać wszystkich do czytania bo jest nieziemski i jest tego wart, a fakt, że Polka pisze tak dobry blog daje powód do dumy :D ILYSM skarbie. Pisz dla nas ♥
OdpowiedzUsuńJest świetny, czekam na nn. :D
OdpowiedzUsuńcudowny, zaczęłam czytać dzisiaj twój blog i się zakochałam. czekam na kolejny. mam nadzieję, że szybko uzbiera się tu 10 kom. :PP
OdpowiedzUsuńŚwietny, pisz dalej. :D
OdpowiedzUsuńFajny. Kiedy nn?
OdpowiedzUsuńłał ten rozdział przeszedł sam siebie. :]
OdpowiedzUsuńPiszę 'kropkę' hyhy. Nieee no bez jaj, jesteś genialna, kocham cię *_*
OdpowiedzUsuńA więc tak,strasznie mi się wszystko w tym podoba Specjalnie siadłam i przeczytałam od początku,masz kilka błebów stylistycznych i czasami zdarza ci się ominąć przecinek albo dużą literę ale to pikuś Uwielbiam sarkazm wylewajacy się z niektórych słów jak np "Takie jest nasze sławne dziecko zabiegane, że aż musi publicznymi samolotami latać, coś strasznego." Epickie Hahaha chciałabym widzieć jak ten nasz Styles śpiewa ci na środku samolotu Strasznie podobają mi się wstępy,są zupełnie inne niż na reszcie blogów jakie czytałam Podobają mi się też dialogi między nimi są takie, niewymuszone Zakochałam się w tym :" - a Ty, za co mnie lubisz ?
OdpowiedzUsuńza wszystko, durniu
- Ja lubiłabym Cię nawet jakbyś mieszkał w domku z kartonu." Hahahah i walnęłam przy płaceniu za szarlotkę Hahaha Hazza łakomczuch Muszę pamiętać żeby wycierać przy tobie gile rękawem xD To wtedy ci zaimponuję No ładnie!Taylor się pojawiła eeeh jak ja jej nie znoszę Boże co za suka!A Harry??Co z nim?Nagle zapomniał jak mówi się nie?? Jeeezu nie ogarniam tego naszego Harryego xD Poza tym...COŚ TY SIĘ MOJEGO HORANA CZEPIŁA?! ;D To tyle od mojej skrommnej osoby Też cię kocham :D:D
Dlaczego taki krótki co? ( wiem, że moje są krótsze, ale mniejsza ) Chciałabym żeby już był kolejny i kolejny i kolejny! Tak lekko piszesz, tak zwięźle, z takim uczuciem. Jestem jak zawsze zachwycona. Jest to najlepsze FF jakie czytałam i jakie czytam. Jest lepsze od mojego i nie wzoruj się tutaj na liczbie wyświetleń czy obserwujących - to tylko głupie liczby. Chciałabym pisać tak jak Ty. Jesteś cudowna! I czekam na następny rozdział i mam nadzieję, że będzie jak najszybciej!
OdpowiedzUsuńTeż Cię kocham Karolinko!
kropka
OdpowiedzUsuńten rozdział jest asdfghjkl *_* !
OdpowiedzUsuńkocham cię normalnie !
dawaj szybko next
Dziewczyno dodawał nn bo zejde na zawał zaraz xd Blog świetny. Jeden z najlepszych jakie czytałam xd
OdpowiedzUsuńO BOŻE JEST NAJLEPSZY. PROSZĘ SZYBKO O KOLEJNY, BO NIE WYTRZYMAM XDDDDD
OdpowiedzUsuńDAWAJ TEN NEXT!
OdpowiedzUsuńnie pierdol tylko dawaj kolejny ;3
OdpowiedzUsuńpo prostu zajebiste...
nie moe sie już doczekać nastepnego..
poprosze jak najszybciej <3
Kiedy kolejny? Już nie mogę się doczekać xx ♥
OdpowiedzUsuńPostarałaś się, fajny rozdział :) Ale mam nadzieje, że w następnych rozdziałach będzie mniej Taylor xx
OdpowiedzUsuń