Pewnie
- masz prawo płakać. Płacz do woli, krzycz, rozmazuj tusz - ale
nocą, przy zasłoniętych roletach i zgaszonym świetle. By nikt nie
widział, by nikt tego nie odkrył. Możesz być słaba, ale sama
przy sobie lub przy najbliższych - nie możesz pokazać innym, że
można Cię złamać. Nie możesz dać im tej satysfakcji, że od
czasu do czasu przegrywasz. rano wstań, nałóż makijaż i czerwoną
szminkę na usta i idź - z uśmiechem, najbardziej sztucznym, ale
mimo to - uśmiechem, w każdej sytuacji. Nie pokazuj ludziom swojej
słabości, nie daj im poczuć, że można Cię złamać - bo później
będą robić to na każdym kroku, pamiętaj.
Patrzę
na zegarek 2:26. jeśli już teraz nie zasnęłam, nie ma mowy żeby
to nastąpiło. Wiercę się z boku na bok, przykrywając się
kołdrą, odkrywając się i tak na zmianę. Słyszę ciche chrapanie
wujka Vanessy, Johna. Odkąd przyjechałam tutaj, do Manchesteru z
Vanessą, liczyłam dni do powrotu do Londynu. Owszem, babcia Van jest
przemiłą i przecudowną osobą ale od samego jej jedzenia przytyłam
chyba z 5 kg.
Miałam
dość 'nadskakiwania'. Wiem, że chcieli dobrze żebym nie czuła
się samotna ale ja i tak się czuję. Straciłam rodziców. Pijany
kierowca odebrał mi ich już na resztę życia. Nie zobaczą swoich
wnucząt, mama mnie nie pobłogosławi a tata nie zaprowadzi do
ołtarza.
Czuję
jak po moich policzkach spływa pojedyncza mała kropelka. Nie chcę
tak żyć, już nic nie ma sensu.
- Tak, tak. Już. Która godzina? - przecieram oczy i mozolnie podnoszę się z łóżka, siadając na nim.
- 4:00. ogarnij się i zejdź na śniadanie. - kuzynka wychodząc z pokoju rzuciła mi promienny uśmiech. Kochałam ją. Tak naprawdę tylko ona mi została. Trwała przy mnie, śmiała się ze mną i wycierała mi łzy, kiedy nieopanowanie leciały. Różniłyśmy się. Ona wolała imprezować, ja wolałam rysować. Ona pozowała, to ja robiłam zdjęcia. Nie, nie. Nie to, że jestem kujonką, jakąś cnotką i zakonnicą. Też lubiłam się zabawić, poszaleć ale po wypadku wszystko się zmieniło. Odwróciłam się od przyjaciół, przestałam się kontaktować ze światem. Straciłam kontakt z własną sobą.
Na
lotnisku było tłoczno, jak to na lotnisku. Ludzie spieszący się
każdy w swoim kierunku. Jeden tu, drugi tam. Jakieś płaczące
dziecko, jakieś żegnające się pary, jakaś babka krzyczy przez
telefon. Czarni, żółci, biali – najróżniejsi. Przeszłyśmy
już dwie odprawy, a do odlotu zostało nam jeszcze ponad pół
godziny.
Wyciągnęłam
swój telefon, chciałam sprawdzić TT, facebook'a .. no tak,
pousuwałam konta. Nie chciałam mieć kontaktu z ludźmi. Jedyne do
czego komórka była mi potrzebna to do dzwonienia, słuchania
muzyki, czytania książek kupionych w internecie albo do
ewentualnego grzebania w portalach plotkarskich. Co mnie obchodziła
Miley Cyrus i jej nowy tatuaż, albo ten, no Bieber i Gomez.. albo
Harry Styles i jego nowa zdobycz. Kobieciarz, nie lubię go choć
Vanessa cały czas katuje mnie opowieściami o One Direction. Nie to,
że jest jakąś ostro sfiksowaną fanką, po prostu lubi ich muzykę
i twarze, bo cholera są przystojni, muszę przyznać.
Przetarłam
twarz dłoniami i poprawiłam włosy. Spojrzałam na zegarek, za 20
minut powinnam być już w samolocie. Pójdę do łazienki bo nie
lubię sikać w samolotowych. Jakoś dziwnie i nieprzyjemnie..
- idę
do łazienki. - rzuciłam w kierunku Van, która zacięcie
tweetowała. Kiwnęła tylko na znak, że rozumie. Szłam szerokim,
szarym korytarzem w poszukiwaniu toalety. Gdy w końcu znalazłam
dwie pary drzwi odechciało mi się wszystkiego. Jedne z kółkiem,
drugie z trójkątem. I co teraz? Które jest które ? Zawsze miałam
z tym problem i usilnie próbowałam zapamiętać wzory, trójkąt dla
kobiet bo przypomina kobietę albo może kółko dla kobiet bo
przypomina pierś? Dobra, trudno. Złapałam za klamkę z
trójkątem.
Kręci
mi się w głowie, przed oczami pojawiły mi się ciemne plamki,
kolana się pode mną ugięły więc siedzę teraz na zimnej
podłodze. Otworzyłam zaciśnięte mocno oczy, łapię się za
czoło a z moich ust wydobywa się syknięcie oznaczające ból.
Przede
mną stoi jakiś facet, ma obdarte, zniszczone buty, które z
obcisłymi rurkami tworzą obrzydliwy obraz.
- co
się mówi ? - głos mężczyzny przepełniony był pychą, dumą i
złością.
- Słucham
?
- nie, nie. to raczej słowo na P.
- Chyba coś się Panu ... - podniosłam głowę lekko ku górze aby
sprawdzić, kto chciał zabić mnie toaletowymi drzwiami.
Zaniemówiłam. - Tobie pomyliło ?
-
powinnaś mnie przeprosić.
- Ja?!
- gwałtownie podniosłam się na nogi. Spojrzałam mu prosto w oczy
– posłuchaj mnie kolego, to Ty uderzyłeś mnie drzwiami. I to Ty
powinieneś mnie przeprosić. - wykierowałam do niego wskazującym
palcem by podkreślić powagę moich słów. Zaśmiał się
perfidnie prosto w moją twarz.- Czy Ty wiesz kim ja jestem ?
- Niestety – zmierzyłam go wzrokiem od góry do dołu – wiem. I w takich chwilach cieszę się, że nie jestem Twoją fanką.- zaskoczyłam go bo jego oczy powiększyły się nagle a usta utworzyły małą literkę o.
Harry
Styles był nieziemsko przystojny. Pierwsze co zauważyłam, to
niemożliwie piękne, zielone oczy i cudne dołeczki w policzkach.
Tęczówki chłopaka uzależniały. Nie mogłam odwrócić wzroku od
jego wesołego spojrzenia, od tych kręconych włosów ułożonych w
istny nieład. Wydatna szczęka nadaje mu męskości a dołeczki
chłopięcego uroku. Już wiem dlaczego miliony dziewczyn szaleją za
nim aż do łez
- Dam Ci autograf i od razu będziesz milsza. jestem Harry, Harry Styles. - wyciągnął rękę w moją stronę.
Popatrzyłam na niego z kpiącym uśmiechem. Wyciągnęłam dłoń w
stronę jego dłoni i gdy ten chciał już ją złapać, poprawiłam swoje
włosy. Zmrużył oczy. myślał, może, że się na niego rzucę i będę błagała o zdjęcie ? nigdy w życiu.
-
a ja, na szczęście spieszę się na samolot. Powodzenia.. - odwróciłam się na pięcie wywracając oczami.
Poczułam dotyk na nadgarstku i szarpnięcie do tyłu.
-
zobaczymy się jeszcze ?
-
oby nie. - wyrwałam się i z impetem ruszyłam do wyjścia.
Uśmiechnęłam się lekko sama do siebie, mój żołądek wywinął mi parę
fikołków a ja nieświadomie przygryzłam wargę.
-
nie przygryzaj wargi – krzyknął, na co odpowiedziałam mu głośnym
prychnięciem. - wiem, że to zrobiłaś. Wszystkie tak robicie na
mój widok.
Idiota.
Palant. Debil. Cham. Idiota. Fajny.
Zabijcie mnie! 1 rozdział i taki zjeba*y -.-
nie jest mega długi, ale chciałam choć troszkę wprowadzić Was w to opowiadanie. kolejne będą dłuższe i lepsze. obiecuję ! x
-K.
jest super <3 głowna bohaterka omomomo <3 pisz następny <3
OdpowiedzUsuńJejku cudowny. Harry jaki pewny siebie, kocham te opowiadanie od pierwszego rozdziału. Pisz i dodawaj jak najczęściej. I błagam długie.
OdpowiedzUsuń+Jestem pełna podziwu,że ten ff nie odbiega od tych typu COLD, DANGER, DARK :D
Pozdrawiam i całuję @sosadsad
świetny!. xx fajna odmiana, że Hazz jest pewną siebie zadziorną gwiazdą a główna bohaterka wbrew jego oczekiwaniom jest mu oporna ;D lecę czytać dalej.xx
OdpowiedzUsuńZajęliśmy rozdział *.* ILY
OdpowiedzUsuń@Olesia365