Ludzie często nie zdają sobie sprawy jakie mają dookoła siebie szczęście. Nie dostrzegają małych rzeczy, nie doceniają krótkich sekund, dłuższych minut. A przecież to w nich tkwi złoty środek. Niespodziewane uśmiechy, szybkie mrugnięcia powiekami, dotknięcie dłoni czy nawet kiwnięcie głową, wszystko to dzieje się w ciągu sekund, niedocenianych sekund. Jestem ciekawą świata dziewczyną, boję się mrugnąć okiem by nie przeoczyć może najpiękniejszego momentu w moim życiu.
Ale teraz, kiedy siedzimy na przeciwko siebie a on, chłopak z burzą jeszcze lekko wilgotnych loków na głowie patrzy na mnie tak jakby jutra miało nie być, odwracam głowę.
- smakuje Ci kawa ? - pyta zaciekawiony
- mhm, jest ... dobra - upiłam łyk i posłałam mu promienny uśmiech.
- dobra? po prostu dobra? - w jego głosie widocznie słychać było troszkę niedowierzania.
- wiem, że przyzwyczaiłeś się do bardziej wygórowanych komplementów.
- wcale, że nie prawda. - rzucił uśmiechając się lekko.
- czyżby ? gdybym powiedziała Ci, że jest przesmaczna i najlepsza jaką piłam, Twój uśmiech byłby szerszy a źrenice powiększyłyby Ci się do rozmiarów 2funtów, prawda ? - uniosłam lewą brew i patrząc mu w oczy napiłam się kawy. Na twarzy Harry'ego wymalowało się lekkie zdziwienie. znów go zaskoczyłam. - no właśnie... - dokończyłam.
- jesteś taka .. taka ... - Harry przerwał kilkusekundową ciszę, zawiesił lekko głos szukając w głowie odpowiedniego słowa by mnie opisać.
- inna, wiem.
- dlaczego ?
- bo mając 15 lat nie biegałam po imprezach szukając sposobu na stracenie dziewictwa tylko wolałam posiedzieć w pokoju i połamać kilka ołówków wylewając swoje frustracje i emocje na kartce papieru.
- rysujesz?
- bynajmniej się staram. - uśmiechnęłam się szeroko.
- może pójdziemy coś zjeść? opowiesz mi o sobie więcej.
- a jak ktoś zrobi nam razem zdjęcie ? wiesz jesteś gwiazdą..
- to będziemy udawać że jesteśmy nie widzialni.
" Out of Cafe " to ładna knajpka. Stonowane, pastelowe kolory tworzyły idealny obraz wraz z ciemnymi meblami, kanapami i wykończeniami na ścianach. Granatowa ściana, na której wisiało zdjęcie Harry'ego wraz z, podejrzewam, właścicielką restauracji od razu zdradziła, że lubił tu przychodzić.
Poruszałam głową dokładnie przyglądając się pomieszczeniu. Domyśliłam się, skąd u Harry'ego zamiłowanie do spokojnych kolorów, tak jak w jego domu tak i tu było dość spokojnie.
- ładnie, prawda ? - powiedział Harry, łapiąc za poły mojej ramoneski by potem wziąć ją ode mnie i powiesić na wieszak. pokiwałam głową na znak, że mi się podoba - lubisz szarlotkę ? - rzucił odsuwając krzesło przede mną bym mogła usiąść.
- uwielbiam.
- to dobrze bo ...
- nie spotykasz się z dziewczynami, które nie lubią szarlotki albo mówią, że nie lubią bo twierdzą, że są za grube a Ty wtedy zaprzeczasz i twierdzisz, że nie są ?
Harry wplótł palce w swoją sterczącą do góry grzywkę równocześnie poprawiając wywinięte w różne strony loki na skroniach.
- mają tu najlepsze ciasta na świecie, zamówię nam coś a Ty się stąd nie ruszaj i rozmyślaj nad tym jak mnie zaskoczyć, fajtłapko.
- raczej nie zamierzam, mam 8 km do domu a zbiera się na deszcz także ... - poklepałam go po ramieniu - posiedzę tutaj. - wyszczerzyłam zęby a w rezultacie usłyszałam gardłowy śmiech bruneta zmierzającego w stronę lady.
Miał wyjątkowo chude nogi. Obcisłe spodnie i te same obdarte buty, co na lotnisku, zaczęły mi się podobać. Nie jako poszczególne części garderoby, aczkolwiek jako cały styl Harry'ego. Miał swój styl a jak na 19-latka przystało to dość, hmm, dorosły i dojrzały styl. Powinien raczej nosić jakieś Conversy, AirMaxy czy Vansy i jakieś dresy a nie koszule i płaszcz.
Po chwili pojawił się z powrotem przedstawiając mi obraz swoich równych zębów.
- opowiedz mi coś o sobie, Effie. - powiedział, splatając swoje ręce ze sobą.
- a co byś chciał wiedzieć ?
- ile masz lat, na przykład.
- na przykład, mam 18. urodziny mam 2 listopada, gdybyś chciał kupić mi dom z basenem i takie tam Porsche albo Maserati. - wyszczerzyłam zęby ale jemu widocznie nie było do śmiechu. spuścił wzrok i zacisnął lekko swoje splecione palce. - powiedziałam coś nie tak, Harry ?
- nie.. tylko po prostu .. dlaczego ludzie lubią mnie bo mam kasę ?
Jego słowa zaskoczyły mnie niesamowicie. Skąd mogłam wiedzieć? przecież nie mam pojęcia jak to jest. szukałam w głowie odpowiednich słów by odpowiedzieć mu jakoś z sensem, ale teraz nic z sensem nie przychodziło mi do głowy.
- może dlatego, że im na to pozwalasz ? - no tak Effie, gratulacje. naprawdę inteligentna odpowiedź, brawo. miałam ochotę pacnąć się w czoło i to tak mocno żeby mnie bolało za każdym razem kiedy przyjdzie mi do głowy palnąć coś równie durnego. - jesteś częścią showbiznesu a to ciężki orzech do zgryzienia. fani kochają Cię za muzykę, za to co dla nich robisz. aktorki kochają Cię za urok, papparazzi za skandale a chciwe hieny za pieniądze. Nic na to nie poradzisz, coś kosztem czegoś Harry.
- a Ty, za co mnie lubisz ?
za wszystko, durniu
- Ja lubiłabym Cię nawet jakbyś mieszkał w domku z kartonu. - moja dłoń powędrowała na jego dłoń, którą lekko ścisnęłam. Harry spojrzał w moje oczy a ten uśmiech, który mi podarował był najlepszą rzeczą jaką mogłam dziś zobaczyć.
- naprawdę?
- mhm. ale wiesz, teraz lubię Cię bardziej, bo płacisz za szarlotkę - pomieszczenie knajpki wypełnił nasz głośny śmiech. Kiedy kelnerka przyniosła nasze ciasta gadaliśmy o zupełnych głupotach.
- ulubione kwiaty ?
- róże. ulubiony kraj?
- Francja
- nie nabijaj się ! - rzuciłam w niego serwetką, którą wcześniej pogięłam w dłoniach.
- nie miałem tego na myśli, wieżo Eifflo. - zaczął się śmiać. po chwili jego łyżeczka wylądowała w moim kawałku ciasta.
- gramy w pytania czy zamierzasz zeżreć moje ciasto ? zabieraj łapę! - Klepnęłam go lekko w wierzch dłoni.
- dobra, hmmm.. rozmiar buta. - serio Harry serio ? chcesz znać rozmiar mojego buta ?
- 37,5. ulubiony kolor ?
- Twoich oczu, Effie.. - szepnął pożerając mnie swoim wzrokiem. Moje serce rozpłynęło się na jego słowa, motylki rozrywały teraz mój brzuch, dwie różowe plamki niegrzecznie skakały teraz po moich policzkach a gorąco dostawało się do każdego centymetra mojego ciała.
Życie nauczyło mnie stwarzać otoczkę, mur, który świetnie radził sobie z unikaniem innych, odizolowywaniem się. Tylko raz pewnej osobie udało się sprawić, że moja obrona runęła.
Śmierć kogoś bliskiego to taki moment w życiu, gdzie masz ochotę zmienić wszystko, może na lepsze, po to by już nikt nie odszedł od Ciebie na zawsze. Obwiniasz się i twierdzisz, że jeśli naprawisz swoje życie ukochane osoby zostaną z Tobą już na zawsze. Nie wyobrażałam sobie na tę chwilę co robiłabym gdyby nie ten wypadek na lotnisku, gdybym go nie poznała. zaczął nadawać sens mojemu życiu a ja nie chciałam się przed tym bronić. Oszalałam na punkcie Styles'a choć nie chciałam się do tego przyznać, bo nie zrobiłby z tym nic. Miliony dziewczyn oszalały.
Mój strach przed wylewaniem kolejnych łez w poduszkę runął, a ja zaczęłam czuć coś bardzo znaczącego w moim życiu. zakochałam się w kimś, kto nawet nie wiedział co ze mną robił, co we mnie zmieniał.
Zakochałam się w Harry'm Styles'ie.
PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO !
mnóstwo praacy związanej z wyjazdem, myślałam że sie wyrobie ale nic z tego. na szczęście jestem już na miejscu i jeśli wena mi wróci to rozdziały będą lepsze a nie takie , dosłownie mówiąc, ZJEBANE jak ten.
a teraz mała sonda, co myślicie o tym, żeby kolejny rozdział był napisany w perspektywie Hazzy ?
czekam na komentarze, kocham Was :*
Świetne ff:)
OdpowiedzUsuńdziękuję : *
UsuńJapiernicze *.*
OdpowiedzUsuńBoskie *.*
Zapraszam na moj thisislifexdd.blogspot.com
dziękuję xx
Usuńwooo super! podoba mi się ;) czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńdziękuję ; *
Usuńjest cudowny. *.* Ostatnie pytanie i odpowiedź Harrego powaliły mnie na kolana. Podoba mi się pomysł rozdziału z perspektywy Harrego. :D Tylko proszę niech będzie dłuższy :* Kocham Cię, bo piszesz to dla nas i nie przejmuj się, że nie zdążyłaś. :* Pozdrawiam ~sosadsadsad xx
OdpowiedzUsuńdziękuję ; ** xx
UsuńTo tak podsumowując:
OdpowiedzUsuńTen jak i poprzednie rozdziały jest fantastyczny! Piszesz tak lekko, z humorem a jednocześnie wzruszająco i trzeźwo określasz sytuację bohaterki;) Twoje ff jest idealnym lekarstwem na ponury deszczowy wieczór. Czekam na nn i byłabym wdzięczna, gdybyś informowała mnie o rozdziałach<3
DZIĘKUJĘ <3
Usuńwow.. to było wspaniałe!
OdpowiedzUsuń