niedziela, 8 września 2013

PROLOG

       Wiesz co to marzenia? Jestem pewna, że wiesz. Ja też wiem, oj doskonale wiem. o czym marzę? O czułości, bliskości. Jeden dotyk, spojrzenie. Tak wiele by znaczyło. Chcę się tylko oderwać od codzienności, od świata, w którym żyję. Nie wiem czy zrozumiesz, nie wiem czy kiedyś się dowiesz. Czy kiedykolwiek pojmiesz każdą moją łzę wylaną przez życie. Nie oczekuję tego od Ciebie. Tak bez słów... Bez zbędnych pytań. Przyjdź i przytul. Tak, bym zapomniała jak jest.
Marzę By moje marzenie się spełniło.

       Po śmierci rodziców zaopiekowała się mną moja ciocia, Laura. Tak, miałam 18 lat, tak rodzice zabezpieczyli mnie na przyszłość. Ja jednak sprzedałam nasz dom w Slough by móc wyprowadzić się do Londynu i po prostu nie być sama.
Moi rodzice, Jamie i Steven zginęli w wypadku samochodowym, jakieś 3 miesiące temu. Czy się z tym pogodziłam ? Nigdy się z tym nie pogodzę, nigdy tego nie zaakceptuję. W momencie śmierci bliskiego człowieka uderza świadomość, że niczym nie dasz rady zapełnić tej pustki. Nie czuję już nic, ale mimo wszystko stałam się silniejsza. Powinnam się stoczyć, zacząć chlać i ćpać.
Ludzie boją się różnych rzeczy, ja boję się samotności, igieł i burzy.
Łzy kapią na beżową sukienkę mojej mamy, którą składam w kosteczkę. Miała ją na sobie na wigilii zeszłego roku. Wrzucam ją do przygotowanego wcześniej kartonu z napisem 'oddać potrzebującym'. Nie trafiam. Ląduje obok krwawo czerwonej koszuli taty. W czerwonym było mu niesamowicie do twarzy, oboje lubiliśmy ten kolor. Teraz moją sylwetkę zdobi tylko czarny. Nie wytrzymuję, zaczynam płakać w głos przytulając ubrania rodziców do siebie. Chcę zapamiętać ten zapach, chcę go czuć zawsze przy sobie.


       Nigdy nie przypuszczałem  że moje życie będzie wyglądało w ten sposób. Wyobrażałem sobie niekończące się szczęście, milion fanów wykrzykujące moje imię z radością. Koncerty, wywiady, mnóstwo pieniędzy i ludzi robiących wszystko za mnie. Tak było. Miałem wszystko na co miałem ochotę. Mogłem mieć inną każdej nocy, mogłem wyrzucać pieniądze w błoto, mogłem robić to co mi się podobało a rozwrzeszczane faneczki i tak mnie kochały. Uwielbiałem takie życie. Nastawiałem się na brak prawdziwej miłości – mogłem sobie kupić udawaną.
Dopóki nie pojawiła się ona. Wywróciła mój świat do góry nogami.
To ona sprawiała, że zapominałem o problemach a pamiętałem o rzeczach ważnych, cieszyłem się z każdej wspólnie spędzonej chwili. Zacząłem czerpać przyjemność z małych rzeczy. Zacząłem żyć.
Jej brązowe oczy doprowadzały mnie do szału. Zdecydowanie byłem fanem niebieskich, ale te, która ona posiadała były magiczne. Wiedziałem, że w tej chwili oddałbym za nie wszystko.
Czułem się dobrze, czułem się sobą. Przy niej byłem sobą. To ona była moją gwiazdą i jeśli to prawda co mówią, że Bóg dzieli ludzką duszę na dwie części po to by przez swoje życie szukali tej drugiej połówki, to ja chyba znalazłem. Kocham ją.

2 komentarze:

  1. historia zapowiada się dość ciekawie ;) lecę czytać dalej.xx

    OdpowiedzUsuń
  2. historia zapowiada się dość ciekawie ;) lecę czytać dalej.xx

    OdpowiedzUsuń