Wiesz
co to marzenia? Jestem pewna, że wiesz. Ja też wiem, oj doskonale
wiem.
o czym marzę? O czułości, bliskości. Jeden dotyk, spojrzenie. Tak
wiele by znaczyło. Chcę się tylko oderwać od codzienności, od
świata, w którym żyję. Nie wiem czy zrozumiesz, nie wiem czy
kiedyś się dowiesz. Czy kiedykolwiek pojmiesz każdą moją łzę
wylaną przez życie. Nie oczekuję tego od Ciebie. Tak bez słów... Bez zbędnych pytań. Przyjdź i przytul. Tak, bym zapomniała jak
jest.
Marzę
By moje marzenie się spełniło.
Po
śmierci rodziców zaopiekowała się mną moja ciocia, Laura. Tak,
miałam 18 lat, tak rodzice zabezpieczyli mnie na przyszłość. Ja
jednak sprzedałam nasz dom w Slough by móc wyprowadzić się do
Londynu i po prostu nie być sama.
Moi
rodzice, Jamie i Steven zginęli w wypadku samochodowym, jakieś 3
miesiące temu. Czy się z tym pogodziłam ? Nigdy się z tym nie
pogodzę, nigdy tego nie zaakceptuję. W momencie śmierci bliskiego
człowieka uderza świadomość, że niczym nie dasz rady zapełnić
tej pustki. Nie czuję już nic, ale mimo wszystko stałam się
silniejsza. Powinnam się stoczyć, zacząć chlać i ćpać.
Ludzie
boją się różnych rzeczy, ja boję się samotności, igieł i
burzy.
Łzy
kapią na beżową sukienkę mojej mamy, którą składam w
kosteczkę. Miała ją na sobie na wigilii zeszłego roku. Wrzucam ją
do przygotowanego wcześniej kartonu z napisem 'oddać
potrzebującym'. Nie trafiam. Ląduje obok krwawo czerwonej koszuli
taty. W czerwonym było mu niesamowicie do twarzy, oboje lubiliśmy
ten kolor. Teraz moją sylwetkę zdobi tylko czarny. Nie wytrzymuję,
zaczynam płakać w głos przytulając ubrania rodziców do siebie.
Chcę zapamiętać ten zapach, chcę go czuć zawsze przy sobie.
Nigdy
nie przypuszczałem że moje życie będzie wyglądało w ten sposób.
Wyobrażałem sobie niekończące się szczęście, milion fanów
wykrzykujące moje imię z radością. Koncerty, wywiady, mnóstwo
pieniędzy i ludzi robiących wszystko za mnie. Tak było. Miałem
wszystko na co miałem ochotę. Mogłem mieć inną każdej nocy,
mogłem wyrzucać pieniądze w błoto, mogłem robić to co mi się
podobało a rozwrzeszczane faneczki i tak mnie kochały. Uwielbiałem
takie życie. Nastawiałem się na brak prawdziwej miłości –
mogłem sobie kupić udawaną.
Dopóki
nie pojawiła się ona. Wywróciła mój świat do góry nogami.
To
ona sprawiała, że zapominałem o problemach a pamiętałem o
rzeczach ważnych, cieszyłem się z każdej wspólnie spędzonej
chwili. Zacząłem czerpać przyjemność z małych rzeczy. Zacząłem
żyć.
Jej
brązowe oczy doprowadzały mnie do szału. Zdecydowanie byłem fanem
niebieskich, ale te, która ona posiadała były magiczne.
Wiedziałem, że w tej chwili oddałbym za nie wszystko.
Czułem
się dobrze, czułem się sobą. Przy niej byłem sobą. To ona była
moją gwiazdą i jeśli to prawda co mówią, że Bóg dzieli ludzką duszę na dwie części po to by przez swoje życie szukali tej
drugiej połówki, to ja chyba znalazłem. Kocham
ją.
historia zapowiada się dość ciekawie ;) lecę czytać dalej.xx
OdpowiedzUsuńhistoria zapowiada się dość ciekawie ;) lecę czytać dalej.xx
OdpowiedzUsuń