piątek, 13 września 2013

chapter 3.

       Zielony to kolor nadziei a jego oczy miały właśnie taki kolor. To był kolor mojej nadziei na lepsze życie, czułam że mógłby je przeróżnie ozdobić gdyby tylko chciał. Ale co ja mogłam ? Sam doskonale powiedział, że jedzie na wywiad, że jest członkiem najpopularniejszego boybandu na całej kuli ziemskiej. Ja, 18-letnia sierota na utrzymaniu ciotki, bez żadnych perspektyw, bez talentów, bez urody, z jedną parą obdartych i zniszczonych vansów kupionych przed rokiem, aparatem i kompletem ołówków. Co z tego, że miałam pieniądze po rodzicach? Nie chciałam ich wydać na głupoty, chciałam kupić dom w Londynie wtedy kiedy poczuję się gotowa. Najpierw chciałam znaleźć pracę.
Mógłby mieć każdą a z tego co wiem, to tak właśnie było. Dziś był z Mary, jutro z Amber a za trzy dni z Lucy. W głowie rodziły mi się najróżniejsze pomysły i historie na nasz temat. Moje serce znacznie przyspieszyło , kiedy umysł samoistnie połączył jego nazwisko z moim imieniem. Effie Styles ?
Kolejne dni minęły szybko. Łaziłyśmy z Van po sklepach, siedziałyśmy przed TV, ona malowała sobie paznokcie, ja trochę rysowałam. Świat pędził. Był jak rwący strumyk, jak tajfun którego nie dało się zatrzymać, jak pociąg który odjechał nie czekając na mnie. Otaczający mnie ludzie to dar od Boga. Są ze mną zawsze, nie mogę powiedzieć, że jestem samotna. Ale tak się właśnie, cholera, czuję. Przyklejam co rano uśmiech by nie pokazać nikomu tego, że powinien się o mnie martwić. Nie do opisania jest jak brakowało mi rodziców. I Harry'ego... Harry'ego ?!

- Harry, jesteś tu . - wyciągnęłam rękę w jego stronę. wyglądał pięknie. Cały błyszczał, a jego oczy to teraz dwa istne diamenty. moje diamenty. dookoła było pusto, tylko ja, on i cały nasz wszechświat. Duże dłonie skierowane w moim kierunku to wszystko czego potrzebuję  - Harry ...
- zawsze będę przy Tobie, chodź do mnie szybko. Effie chodź do mnie .. Effie .. chodź do mnie .. - powtarzał. - Effie, chodź szybko, Effie.. - jego głos zmieniał barwę i natężenie, coraz głośniej, coraz bardziej piskliwy ..
Obudził mnie dobiegający z korytarza hałas. Na wpół przytomna usiadłam na brzegu salonowej kanapy i przetarłam dłonią zaspane powieki. Niechętnie otworzyłam oczy i zamrugałam kilkakrotnie chcąc przyzwyczaić wzrok do światła. Moje serce ścisnęło coś w postaci skurczu a kąciki moich ust uniosły się do góry. Harry mi się śnił, ale czy to dlatego?
- Effie, chodź szybko – usłyszałam siedząc przed TV, kiedy ciocia weszła do domu.
- No idę. Co się stało ? - westchnęłam ociężale.
- Pomóż mi z zakupami, to Ci coś powiem.
Zabrałam ciężkie siatki z rąk cioci i powędrowałam z nimi do kuchni. Odkładając je na wysepkę nalałam sobie do szklanki pomarańczowego soku i siadłam niedaleko zakupów. Ciocia wchodząc do kuchni poklepała mnie lekko po udzie nakazując zejście z wysepki.
- Rozmawiałam z Courtney, wiesz ta ruda, co jeździ ze mną na ten kurs, no wiesz, o tym gotowaniu .. - ciotka dostała chyba jakiegoś słowotoku, bo gadała jak nakręcona.
- tak ciociu, wiem – przerwałam jej szybko. Śmierć przez zagadanie nie jest miła.
- No właśnie. I ona, pracuje w jakiejś korporacji, czy coś. Nie to, że jest ważną szychą, bo nie jeździłaby ze mną na kursy – umieram – ale ona tam sprząta. W sensie, nie na tych kursach, tylko na w tej korporacji. I ta duża firma, zaproponowała jej układ.
- Ale ciociu, jaki to ma związek ze mną ?
- Słuchaj cholera jasna, a nie mi przerywasz.. na czym to ja ? A no tak ! - umarłam - Podpisała umowę z nimi, że jej firma sprzątająca będzie wykonywała prace porządkowe w domach sławnych osób, z którymi ta korporacja pracuje. W sensie, że wiesz tych z telewizji.
- No i ? - nadal nie rozumiałam. Bo co mnie obchodziła Courtney sprzątaczka korporacji sławnych gwiazd? Mętlik w głowie dosięgnął zenitu, a słowo daję uszy opadały jak kwiaty bez wody.
- Oj głupiutka. Szuka osób do pracy, poleciłam Cię. Jutro przyjedzie i zabierze Cię tam, żeby zapoznać się ze wszystkimi szczegółami.
Zakrztusiłam się sokiem.
- Co ?
- Masz pracę Effie.
- Naprawdę ciociu, naprawdę ? - kiwnęła lekko głową. Rzuciłam się na nią, uściskałam mocno i pocałowałam jej policzki z milion razy.
- no a teraz za robotę. Jak przyjdzie ta stara maruda z pracy a nie będzie obiadu to możemy się pożegnać z playstation na wieczór – zaśmiała się. Kocham i ją i "starą marudę" czyli wujka. Zawsze w środy robiliśmy sobie wieczór rozrywki. Przeważnie graliśmy w PS, ale też opowiadaliśmy sobie śmieszne historie i żartowaliśmy wspólnie. Najważniejsze, że byliśmy razem. Wsparcie i zrozumienie to wszystko czego potrzebowałam.


       Budzik obudził mnie o 8:30. Chciałam odwiedzić mamę i tatę na cmentarzu, chociaż musiałam jechać 35 km pociągiem, jeździłam tam co 3 dzień. Zostawiałam dwie róże. Czerwoną i białą. Czerwoną bo tata kupował mamie czerwone, a białą bo mama zawsze żartobliwie wypominała ojcu, że wolałaby białe a wtedy on zza pleców wyciągał bukiet białych.
Podziwiałam go. Nigdy nie spotkałam tak zakochanego faceta. po 20 latach małżeństwa kochał ją jak wariat, jak ślepo zakochany gówniarz. Jamie była dla niego całym światem, widziałam jak na nią patrzy, jak ją całuje, jak mówi że ją kocha. Jak ona rzuca w niego cokolwiek ma pod ręką a on podchodzi, otula ramionami i mówi " wszystko przez ten cholerny okres, huh?"
Kochali się. I wiem, że teraz też się kochają. A ja jestem dowodem tej miłości i obym potrafiła pokochać kogoś tak mocno.
Stoję przed ich grobem. Chcę się rozpłakać, żeby wyrzucić z siebie cały ten smutek. Zgryzam wargę, by może w taki sposób sprawić sobie ból. Chłodny wiatr otula moje ramiona, zaciągam się nim mocno łapiąc głęboki oddech.
- Dlaczego? Dlaczego mnie zostawiłaś mamo ?! Dlaczego akurat teraz? Wiesz, jak jest mi tu cholernie źle bez Ciebie?! Jestem 18-latką ! Nie jestem gotowa na życie bez matki.
A Ty co ?! Kto będzie mi zabraniał spotykać się z chłopakami ? Kto będzie poprawiał mi szalik? Kto będzie ze mną robił zdjęcia, tato ?! Nie tak miało być ! - z każdym słowem zaczęłam płakać coraz bardziej. Siedziałam na ławeczce tępo wlepiając się w zdjęcie moich rodziców przyklejonych do nagrobka – wiecie, że mam pracę ? Ciocia Laura jest bardzo kochana, dba o mnie, wiesz mamusiu. A Wujek gra ze mną w PS, tato. Muszę już iść bo spóźnię się na pociąg, a dziś mam rozmowę o pracę. Trzymajcie kciuki. Kocham Was. - ocierając ostatnie słone krople z moich oczu, kładę dwie róże i odchodzę. Nigdy się nie odwracam, choć bardzo chcę ale wiem, że będzie ciężej mi odejść. Więc się nie odwracam.




rozdział nieciekawy moim zdaniem, ale może ktoś to doceni ; )
jutro napiszę kolejny, postaram się wstawić go w niedzielę
#HappyBirthdayNiallFromPoland
kiss . x
- K.

9 komentarzy:

  1. I co pewnie główna bohaterka będzie sprzątała w domu Harry'ego mam rację? :)
    Końcówka mnie wzruszyła. Proszę wstaw coś dzisiaj x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, ale zobaczysz w jaki sposób : ) na pewno nie będzie zmywała naczyń i prała jego gaci które pobrudził w dość przyjemnych okolicznościach z ...
      więcej w next ! <3

      Usuń
  2. Strasznie wzruszający? nie dałam rady powstrzymać łez. To jedyny ff który tak na mnie działa. Czekam na kolejny. ~caluję @sosadsadsad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję z całego mojego malutkiego serduszka ; *

      Usuń
  3. wow ale to świetne :) serio mi się podoba :)
    zapraszam do siebie give-me-your-love-and.blogspot.com
    pozdrawiam @Sandra_1D_PL

    OdpowiedzUsuń
  4. Super na prawdę ;) Czekam na kolejny rozdział a przy tym prawie się popłakałam xD

    LightSecret z http://lightsecretanddarkmystery.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. końcówka faktycznie wzruszająca.xx a czytając wypowiedź cioci prawie sama nie umarłam haha, tak się rozgadała xD btw świetnie piszesz, podoba mi się coraz bardziej <3

    OdpowiedzUsuń