Zielony to kolor nadziei a jego oczy
miały właśnie taki kolor. To był kolor mojej nadziei na lepsze
życie, czułam że mógłby je przeróżnie ozdobić gdyby tylko
chciał. Ale co ja mogłam ? Sam doskonale powiedział, że jedzie na
wywiad, że jest członkiem najpopularniejszego boybandu na całej
kuli ziemskiej. Ja, 18-letnia sierota na utrzymaniu ciotki, bez
żadnych perspektyw, bez talentów, bez urody, z jedną parą
obdartych i zniszczonych vansów kupionych przed rokiem, aparatem i
kompletem ołówków. Co z tego, że miałam pieniądze po rodzicach?
Nie chciałam ich wydać na głupoty, chciałam kupić dom w Londynie
wtedy kiedy poczuję się gotowa. Najpierw chciałam znaleźć pracę.
Mógłby mieć każdą a z tego co
wiem, to tak właśnie było. Dziś był z Mary, jutro z Amber a za
trzy dni z Lucy. W głowie rodziły mi się najróżniejsze pomysły
i historie na nasz temat.
Moje serce znacznie przyspieszyło , kiedy umysł samoistnie połączył
jego nazwisko z moim imieniem. Effie Styles ?
Kolejne dni minęły
szybko. Łaziłyśmy z Van po sklepach, siedziałyśmy przed TV, ona
malowała sobie paznokcie, ja trochę rysowałam. Świat pędził.
Był jak rwący strumyk, jak tajfun którego nie dało się
zatrzymać, jak pociąg który odjechał nie czekając na mnie.
Otaczający mnie ludzie to dar od Boga. Są ze mną zawsze, nie mogę
powiedzieć, że jestem samotna. Ale tak się właśnie, cholera,
czuję. Przyklejam co rano uśmiech by nie pokazać nikomu tego, że
powinien się o mnie martwić. Nie do opisania jest jak brakowało mi
rodziców. I Harry'ego... Harry'ego ?!
- Harry, jesteś tu . - wyciągnęłam rękę w jego stronę. wyglądał pięknie. Cały błyszczał, a jego oczy to teraz dwa istne diamenty. moje diamenty. dookoła było pusto, tylko ja, on i cały nasz wszechświat. Duże dłonie skierowane w moim kierunku to wszystko czego potrzebuję - Harry ...
- zawsze będę przy Tobie, chodź do mnie szybko. Effie chodź do mnie .. Effie .. chodź do mnie .. - powtarzał. - Effie, chodź szybko, Effie.. - jego głos zmieniał barwę i natężenie, coraz głośniej, coraz bardziej piskliwy ..
Obudził mnie dobiegający z korytarza hałas. Na wpół przytomna usiadłam na brzegu salonowej kanapy i przetarłam dłonią zaspane powieki. Niechętnie otworzyłam oczy i zamrugałam kilkakrotnie chcąc przyzwyczaić wzrok do światła. Moje serce ścisnęło coś w postaci skurczu a kąciki moich ust uniosły się do góry. Harry mi się śnił, ale czy to dlatego?
- Effie, chodź szybko – usłyszałam siedząc przed TV, kiedy ciocia weszła do domu.
- No idę. Co się stało ? - westchnęłam ociężale.
- Pomóż mi z zakupami, to Ci coś powiem.
Zabrałam ciężkie siatki z rąk cioci i powędrowałam z nimi do kuchni. Odkładając je na wysepkę nalałam sobie do szklanki pomarańczowego soku i siadłam niedaleko zakupów. Ciocia wchodząc do kuchni poklepała mnie lekko po udzie nakazując zejście z wysepki.
- Rozmawiałam z Courtney, wiesz ta ruda, co jeździ ze mną na ten kurs, no wiesz, o tym gotowaniu .. - ciotka dostała chyba jakiegoś słowotoku, bo gadała jak nakręcona.
- tak ciociu, wiem – przerwałam jej szybko. Śmierć przez zagadanie nie jest miła.
- No właśnie. I ona, pracuje w jakiejś korporacji, czy coś. Nie to, że jest ważną szychą, bo nie jeździłaby ze mną na kursy – umieram – ale ona tam sprząta. W sensie, nie na tych kursach, tylko na w tej korporacji. I ta duża firma, zaproponowała jej układ.
- Ale ciociu, jaki to ma związek ze mną ?
- Słuchaj cholera jasna, a nie mi przerywasz.. na czym to ja ? A no tak ! - umarłam - Podpisała umowę z nimi, że jej firma sprzątająca będzie wykonywała prace porządkowe w domach sławnych osób, z którymi ta korporacja pracuje. W sensie, że wiesz tych z telewizji.
- No i ? - nadal nie rozumiałam. Bo co mnie obchodziła Courtney sprzątaczka korporacji sławnych gwiazd? Mętlik w głowie dosięgnął zenitu, a słowo daję uszy opadały jak kwiaty bez wody.
- Oj głupiutka. Szuka osób do pracy, poleciłam Cię. Jutro przyjedzie i zabierze Cię tam, żeby zapoznać się ze wszystkimi szczegółami.
Zakrztusiłam się sokiem.
- Co ?
- Masz pracę Effie.
- Harry, jesteś tu . - wyciągnęłam rękę w jego stronę. wyglądał pięknie. Cały błyszczał, a jego oczy to teraz dwa istne diamenty. moje diamenty. dookoła było pusto, tylko ja, on i cały nasz wszechświat. Duże dłonie skierowane w moim kierunku to wszystko czego potrzebuję - Harry ...
- zawsze będę przy Tobie, chodź do mnie szybko. Effie chodź do mnie .. Effie .. chodź do mnie .. - powtarzał. - Effie, chodź szybko, Effie.. - jego głos zmieniał barwę i natężenie, coraz głośniej, coraz bardziej piskliwy ..
Obudził mnie dobiegający z korytarza hałas. Na wpół przytomna usiadłam na brzegu salonowej kanapy i przetarłam dłonią zaspane powieki. Niechętnie otworzyłam oczy i zamrugałam kilkakrotnie chcąc przyzwyczaić wzrok do światła. Moje serce ścisnęło coś w postaci skurczu a kąciki moich ust uniosły się do góry. Harry mi się śnił, ale czy to dlatego?
- Effie, chodź szybko – usłyszałam siedząc przed TV, kiedy ciocia weszła do domu.
- No idę. Co się stało ? - westchnęłam ociężale.
- Pomóż mi z zakupami, to Ci coś powiem.
Zabrałam ciężkie siatki z rąk cioci i powędrowałam z nimi do kuchni. Odkładając je na wysepkę nalałam sobie do szklanki pomarańczowego soku i siadłam niedaleko zakupów. Ciocia wchodząc do kuchni poklepała mnie lekko po udzie nakazując zejście z wysepki.
- Rozmawiałam z Courtney, wiesz ta ruda, co jeździ ze mną na ten kurs, no wiesz, o tym gotowaniu .. - ciotka dostała chyba jakiegoś słowotoku, bo gadała jak nakręcona.
- tak ciociu, wiem – przerwałam jej szybko. Śmierć przez zagadanie nie jest miła.
- No właśnie. I ona, pracuje w jakiejś korporacji, czy coś. Nie to, że jest ważną szychą, bo nie jeździłaby ze mną na kursy – umieram – ale ona tam sprząta. W sensie, nie na tych kursach, tylko na w tej korporacji. I ta duża firma, zaproponowała jej układ.
- Ale ciociu, jaki to ma związek ze mną ?
- Słuchaj cholera jasna, a nie mi przerywasz.. na czym to ja ? A no tak ! - umarłam - Podpisała umowę z nimi, że jej firma sprzątająca będzie wykonywała prace porządkowe w domach sławnych osób, z którymi ta korporacja pracuje. W sensie, że wiesz tych z telewizji.
- No i ? - nadal nie rozumiałam. Bo co mnie obchodziła Courtney sprzątaczka korporacji sławnych gwiazd? Mętlik w głowie dosięgnął zenitu, a słowo daję uszy opadały jak kwiaty bez wody.
- Oj głupiutka. Szuka osób do pracy, poleciłam Cię. Jutro przyjedzie i zabierze Cię tam, żeby zapoznać się ze wszystkimi szczegółami.
Zakrztusiłam się sokiem.
- Co ?
- Masz pracę Effie.
- Naprawdę
ciociu, naprawdę ? - kiwnęła lekko głową. Rzuciłam się na nią,
uściskałam mocno i pocałowałam jej policzki z milion razy.
- no a teraz za robotę. Jak przyjdzie ta stara maruda z pracy a nie będzie obiadu to możemy się pożegnać z playstation na wieczór – zaśmiała się. Kocham i ją i "starą marudę" czyli wujka. Zawsze w środy robiliśmy sobie wieczór rozrywki. Przeważnie graliśmy w PS, ale też opowiadaliśmy sobie śmieszne historie i żartowaliśmy wspólnie. Najważniejsze, że byliśmy razem. Wsparcie i zrozumienie to wszystko czego potrzebowałam.
- no a teraz za robotę. Jak przyjdzie ta stara maruda z pracy a nie będzie obiadu to możemy się pożegnać z playstation na wieczór – zaśmiała się. Kocham i ją i "starą marudę" czyli wujka. Zawsze w środy robiliśmy sobie wieczór rozrywki. Przeważnie graliśmy w PS, ale też opowiadaliśmy sobie śmieszne historie i żartowaliśmy wspólnie. Najważniejsze, że byliśmy razem. Wsparcie i zrozumienie to wszystko czego potrzebowałam.
Budzik obudził
mnie o 8:30. Chciałam odwiedzić mamę i tatę na cmentarzu, chociaż
musiałam jechać 35 km pociągiem, jeździłam tam co 3 dzień.
Zostawiałam dwie róże. Czerwoną i białą. Czerwoną bo tata
kupował mamie czerwone, a białą bo mama zawsze żartobliwie
wypominała ojcu, że wolałaby białe a wtedy on zza pleców
wyciągał bukiet białych.
Podziwiałam go.
Nigdy nie spotkałam tak zakochanego faceta. po 20 latach małżeństwa
kochał ją jak wariat, jak ślepo zakochany gówniarz. Jamie była
dla niego całym światem, widziałam jak na nią patrzy, jak ją
całuje, jak mówi że ją kocha. Jak ona rzuca w niego cokolwiek ma
pod ręką a on podchodzi, otula ramionami i mówi " wszystko
przez ten cholerny okres, huh?"
Kochali się. I
wiem, że teraz też się kochają. A ja jestem dowodem tej miłości
i obym potrafiła pokochać kogoś tak mocno.
Stoję przed ich
grobem. Chcę się rozpłakać, żeby wyrzucić z siebie cały ten
smutek. Zgryzam wargę, by może w taki sposób sprawić sobie ból.
Chłodny wiatr otula moje ramiona, zaciągam się nim mocno łapiąc
głęboki oddech.
- Dlaczego? Dlaczego mnie zostawiłaś mamo ?! Dlaczego akurat teraz? Wiesz, jak jest mi tu cholernie źle bez Ciebie?! Jestem 18-latką ! Nie jestem gotowa na życie bez matki.
A Ty co ?! Kto będzie mi zabraniał spotykać się z chłopakami ? Kto będzie poprawiał mi szalik? Kto będzie ze mną robił zdjęcia, tato ?! Nie tak miało być ! - z każdym słowem zaczęłam płakać coraz bardziej. Siedziałam na ławeczce tępo wlepiając się w zdjęcie moich rodziców przyklejonych do nagrobka – wiecie, że mam pracę ? Ciocia Laura jest bardzo kochana, dba o mnie, wiesz mamusiu. A Wujek gra ze mną w PS, tato. Muszę już iść bo spóźnię się na pociąg, a dziś mam rozmowę o pracę. Trzymajcie kciuki. Kocham Was. - ocierając ostatnie słone krople z moich oczu, kładę dwie róże i odchodzę. Nigdy się nie odwracam, choć bardzo chcę ale wiem, że będzie ciężej mi odejść. Więc się nie odwracam.
rozdział nieciekawy moim zdaniem, ale może ktoś to doceni ; )
jutro napiszę kolejny, postaram się wstawić go w niedzielę
#HappyBirthdayNiallFromPoland
kiss . x
- K.
- Dlaczego? Dlaczego mnie zostawiłaś mamo ?! Dlaczego akurat teraz? Wiesz, jak jest mi tu cholernie źle bez Ciebie?! Jestem 18-latką ! Nie jestem gotowa na życie bez matki.
A Ty co ?! Kto będzie mi zabraniał spotykać się z chłopakami ? Kto będzie poprawiał mi szalik? Kto będzie ze mną robił zdjęcia, tato ?! Nie tak miało być ! - z każdym słowem zaczęłam płakać coraz bardziej. Siedziałam na ławeczce tępo wlepiając się w zdjęcie moich rodziców przyklejonych do nagrobka – wiecie, że mam pracę ? Ciocia Laura jest bardzo kochana, dba o mnie, wiesz mamusiu. A Wujek gra ze mną w PS, tato. Muszę już iść bo spóźnię się na pociąg, a dziś mam rozmowę o pracę. Trzymajcie kciuki. Kocham Was. - ocierając ostatnie słone krople z moich oczu, kładę dwie róże i odchodzę. Nigdy się nie odwracam, choć bardzo chcę ale wiem, że będzie ciężej mi odejść. Więc się nie odwracam.
rozdział nieciekawy moim zdaniem, ale może ktoś to doceni ; )
jutro napiszę kolejny, postaram się wstawić go w niedzielę
#HappyBirthdayNiallFromPoland
kiss . x
- K.

I co pewnie główna bohaterka będzie sprzątała w domu Harry'ego mam rację? :)
OdpowiedzUsuńKońcówka mnie wzruszyła. Proszę wstaw coś dzisiaj x
masz rację, ale zobaczysz w jaki sposób : ) na pewno nie będzie zmywała naczyń i prała jego gaci które pobrudził w dość przyjemnych okolicznościach z ...
Usuńwięcej w next ! <3
Strasznie wzruszający? nie dałam rady powstrzymać łez. To jedyny ff który tak na mnie działa. Czekam na kolejny. ~caluję @sosadsadsad
OdpowiedzUsuńdziękuję z całego mojego malutkiego serduszka ; *
Usuńwow ale to świetne :) serio mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie give-me-your-love-and.blogspot.com
pozdrawiam @Sandra_1D_PL
Wooooow, świetne. *,*
OdpowiedzUsuńdziękuję ; *
UsuńSuper na prawdę ;) Czekam na kolejny rozdział a przy tym prawie się popłakałam xD
OdpowiedzUsuńLightSecret z http://lightsecretanddarkmystery.blog.pl/
końcówka faktycznie wzruszająca.xx a czytając wypowiedź cioci prawie sama nie umarłam haha, tak się rozgadała xD btw świetnie piszesz, podoba mi się coraz bardziej <3
OdpowiedzUsuń